Kocham Cię Polsko – kolejna, niezwykle wzruszająca praca naszego ucznia

Prezentujemy kolejną pracę, która powstała w ramach Ogólnopolskiego Konkursu Literacko-Plastycznego p.n. “Kocham Cię Polsko”, tym razem jest to chwytające za serce opowiadanie Szymona Maziarza – ucznia klasy 5 SMS Mielec.

Jak należy

Babcia Stasia usiadła wygodnie w fotelu. Ja w drugim – naprzeciwko. Przyszedłem do babci, aby posłuchać jej opowieści. Tyle razy je słyszałem, ale zawsze mi było mało…
Poranek styczniowy 1940 roku był bardzo mroźny. Pola i drogi tonęły w śniegu. Mieszkańcy wsi Łopuszka Wielka na Pogórzu Dynowskim, opatuleni kraciastymi chustkami przemykali między opłotkami, brodząc po pas w śniegu. Czasem z trwogą spoglądali w niebo lub rozglądali się wokół.
Trzyletnia Stasia przywarła buzią do szyby, wypatrując mamusi. Dlaczego jeszcze nie wraca? Może złapali ją źli ludzie? Serduszko Stasi waliło jak młotem. Co chwilę przywoływała starszą siostrę Leokadię i brata Mariana. Mieli zaledwie po 6 i 8 lat, ale oni opiekowali się małą siostrą, gdy mamy nie było w domu. Właśnie poszła do hrabiego Romana – z rodu Scipio del Campo – na posługi. Tego, który ma piękny dwór.
Wreszcie słychać zgrzyt klucza w zamku.
– Nareszcie! Mamusia wróciła! – krzyknęły radośnie dzieci.
Mama zakrzątała się koło glinianego pieca. Szykowała śniadanie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Mama poszła je otworzyć, a za nią podreptały dzieci.
W drzwiach stanął wychudzony młody mężczyzna. Ubranie na nim wisiało, było nędzne, brudne, poszarpane. Twarz człowieka była zarośnięta, a wielkie czarne oczy błagały kobietę o litość.
– Czy mogę wejść? – spytał cicho
Kobieta na chwilę zaniemówiła, po czym szybko wepchnęła nieznajomego do izby. Pobiegła do okna, potem wyjęła miskę, nalała barszczu i postawiła przed mężczyzną.
– Częstujcie się – poprosiła.
Dzieci wlepiły w gościa oczy. Milczały. Mężczyzna jadł łapczywie.
Dzieci milczały i wtedy, gdy matka zaprowadziła nieznajomego do drugiej izby i zamknęła za sobą drzwi. Nie widziały, że chowa go do piwnicy ukrytej pod podłogą, na której leżał pasiasty chodnik.
Kobieta wiedziała, że za ukrywanie Żydów grozi śmierć jej i całej rodzinie. Jednak wiedziała, że tak trzeba było postąpić.
Żyd miał na imię Izaak. Opowiadał, że siostrę przechowują księża w Krakowie. Marysią ją nazwali.
– Mam też żonę i synka, ale Niemcy ich złapali. Nie wiem, co z nimi. Tego nikt nie wie – szlochał Izaak.
– Bóg da, przeżyją – pocieszała kobieta.
Mijały dni i noce pełne grozy, strachu, niespodziewanych wizyt Niemców. To cud, że Izaaka nie wytropili. Latem ukrył się w lesie zwanym Romanówka.
Pewnego dnia do dworu zapukała Żydówka, trzymając za rękę kilkuletniego chłopca. Pan Roman Ukrył ich w stajni, gdzie stały piękne konie.
Szandzia, bo tak miała na imię Żydówka, spędziła z synkiem Henrym u hrabiego Romana kilka koszmarnych miesięcy. Tylko grupka wtajemniczonych wiedziała o gościach.
To wtedy Stasia zaprzyjaźniła się z Henrym. To była piękna i trudna, bo w ukryciu, przyjaźń małych dzieci: Żyda i Polki.
Potem Szandzia z synkiem musiała uciekać, bo we wsi zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Podobno uratowało się pięciu Żydów ukrywanych przez mieszkańców wsi, wielu rozstrzelono. Nie wiadomo, czy Izaak, Szandzia i Henry przeżyli.
Ciemne dni wojenne wlokły się jeden za drugim. Po każdym przeżytym dniu z piersi łopuszan wydobywało się westchnienie ulgi.
Pewnego lipcowej poranka 1944 roku do wsi wkroczyły wojska rosyjskie – Armia Czerwona. Zajmowały mieszkania. Rosjanie zamieszkali też w domu Stasi. Rozłożyli radiostację i bez przerwy nadawali komunikaty.
Mała Stasia najbardziej zapamiętała Iwana, który uwielbiał kąpać się w Stawach hrabiego. Urządzał sobie przy tym okrutną zabawę: wrzucał granaty do wody i śmiał się na widok „latających ryb”…
Po wojnie, przez Łopuszkę Wielką przechodziło polskie wojsko. To podczas jednego z przemarszów Stasia poznała swojego przyszłego męża.
Urodziła im się córeczka. Jej tatuś zmarł, gdy dziewczynka miała 5 lat. Wojna zabrała mu zdrowie. Ale walczył o wolność i szczęście ludzi tak, jak mama Stasi, pan Roman i inni ludzie ze wsi.
Głos babci Stasi się załamał, ale po chwili dodała, podkreślając każde słowo:
– Pamiętaj, Szymusiu o nich. Postąpili, jak należy. Może kiedyś opowiesz tą historię swoim dzieciom i wnukom… Ty też postępuj, jak należy.

Dziękujemy Szymek za tą piękną historię.

Categories: Aktualności